12 tygodniowy rok. Poznaj 6 jego głównych założeń i wyjdź z Matrixa.

12 tygodniowy rok - wyjdź z matrixa

Kiedyś myślałem, że rok zawsze trwa 12 miesięcy (czyli 52 tygodnie lub 365 dni). Uczyli mnie tak rodzice i nauczyciele w szkole. Powtarzali na każdym kroku znajomi i słyszałem o tym w telewizji. Okazało się, że jest również 12 tygodniowy rok. Co to takiego?

Zapewne oglądałeś film Matrix i kojarzysz scenę, gdzie Neo staje przed wyborem wzięcia jednej z dwóch pigułek. Czerwona oznacza poznanie prawdy, a niebieska powrót do swojego znanego świata. Dzisiaj Ty stajesz przed takim wyborem jak główna postać tego filmu. Jeśli chcesz wyjść z Matrixa, to czytaj dalej artykuł i poznaj 12 tygodniowy rok, gdzie sylwester obchodzony jest 4 razy częściej. Pamiętaj jednak, że po przeczytaniu tego artykułu nic już nie będzie takie samo.

Koncepcja 12 tygodniowego roku pochodzi z książki

Niestety nie wpadłem na ten pomysł sam (szkoda, ale co zrobić 😀). Koncepcja 12 tygodniowego roku pochodzi z książki 12 tygodniowy rok osiągnij w 12 tygodni więcej niż inni w 12 miesięcy. Autorami tej pozycji jest Michael Lennington oraz Brian Moran.

Panowie w książce przekonują do zmiany z 12 miesięcznego planowania na 12 tygodniowy. Co ciekawe mają sporo logicznych argumentów na poparcie tej tezy. Jednym z głównych argumentów, jaki używają, jest zbyt długi okres, jakim jest rok. Autorzy twierdzą, że ich propozycja jest dużo bardziej efektywna. W modelu Michaela i Briana wskazany przez nich czas jest zbyt krótki, żeby zapominać o swoich celach. Co może mieć miejsce w standardowym planowaniu rocznym. Do tego stosując ich metodę, będziesz bardziej skupiony na celu i jego realizacji.

Choć książka nie jest zbyt długa, to spokojnie mogła być jeszcze krótsza. Momentami odnosi się wrażenie, że jest lekko przeciągnięta. Nie zmienia to faktu, że warto ją przeczytać.

Dlaczego nie realizujemy swoich celów?

Zanim dokładnie opiszę metodę 12 tygodniowego roku, to zatrzymam się na chwilę nad tematem braku realizacji celów w standardowym wydaniu (czyli rocznym).

  1. Dłuższe okresy trudniej jest kontrolować, a to doprowadza do tego, że są rzadziej realizowane.
  2. Mało kto potrafi utrzymać motywację przez taki okres.
  3. Zwiększamy szansę przez to na prokrastynację. Przecież mamy jeszcze 11 miesięcy na zrobienie tego…
  4. Odkładając swoje cele na później, staramy się je zrealizować dopiero, wtedy kiedy przychodzi jakiś termin, który nas goni. Wtedy poświęcamy wiele dla tego celu, a nie jest to zdrowe podejście. Natomiast kiedy nie ma wyznaczonego terminu, ten cel zwyczajnie nie jest realizowany.

Okres 12 tygodni z jednej strony jest dosyć krótki, a z drugiej można już coś konkretnego zrobić. Niekoniecznie musisz skupiać się w tym czasie na kilku celach. Możesz w tym terminie zabrać się tylko za jeden projekt. Poświęcając cały ten czas na jeden cel, na pewno zobacz duże rezultaty. Ruszysz z nim bardzo mocno do przodu. W 12 tygodniach naprawdę jesteś w stanie wiele zrobić.

A co jak on nie wyjdzie? No trudno, czasem tak bywa. Pamiętaj jednak, że zdecydowanie lepiej stracić 12 tygodni niż 12 miesięcy. Jeśli projekt się nie udał, to straciłeś tylko niecałe 3 miesiące, a nie cały rok. Oczywiście był to pewnie intensywny czas, ale przynajmniej nie rozwlekał się na 365 dni.

Ten okres jest również dobry dla testów. Może chcesz sprawdzić, czy wytrzymasz bez jedzenia słodyczy, przejdziesz codziennie 8 tysięcy kroków lub sprawdzisz na sobie zupełnie coś innego. Tak jak pisałem wyżej. Jest to z jednej strony krótki czas, a z drugiej już taki, że można zobaczyć efekty.

12 tygodniowy rok - podstawowe założenia

Poniżej znajdziesz sześć głównych założeń 12 tygodniowego roku.

  1. Musisz wybrać cele, które w tym terminie chcesz zrealizować. Odpowiedź sobie na pytanie, czemu właśnie te projekty chcesz zrobić? Miej wizję tego, jak będzie wyglądał Twój finalny sukces. Niech te cele będą dla Ciebie atrakcyjne, a nie wybrane przypadkowo. Autorzy książki sugerują od jednego do trzech celów.
  2. Weź odpowiedzialność za cele, które chcesz zrealizować w tym terminie. Bez Twojego zaangażowania zmiana planowania z 12 miesięcy na 12 tygodni nie ma sensu. W sumie to żadna zmiana bez zaangażowania nie wyjdzie. Choć jest to podstawa, to warto to zaznaczyć na samym początku.
  3. Rozpisz swoje zadania związane z celami na okres 12 tygodni. Zarówno zadania tygodniowe, jak i dzienne. Im dokładniej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie. Nie musisz idealnie rozpisać każdego dnia już na samym początku. Dobrze jednak, abyś wiedział, co pod koniec każdego tygodnia chcesz osiągnąć. Później możesz w każdą niedzielę rozpisywać kolejne 7 dni.
  4. W trakcie 12 tygodniowego roku istotną rolę odgrywa weryfikacja postępów. Nie mówię tu tylko i wyłącznie o takiej, że raz na tydzień sprawdzasz, jak wygląda Twoja sytuacja. Czyli czy w ciągu tygodnia nauczyłeś się 100 słówek, przerobiłeś jeden czas i przeczytałeś 3 artykuły po angielsku. Codziennie powinieneś sprawdzać, ile zadań zaplanowanych na dany dzień zrobiłeś. Wtedy jesteś pewien czy idziesz zgodnie z planem. Takie „podwójne” sprawdzanie zwiększa Twoją szanse na powodzenie.
  5. Realizuj swoje założenia, inaczej mówiąc – zwyczajnie działaj. Staraj się jak najlepiej wykorzystać swój czas. Wykonuj zadanie po zadaniu i sprawdź, jak to działa przez 12 tygodni. Autorzy sugerują, że jeśli zrealizujesz przynajmniej 85% swoich założeń tygodniowych, to masz bardzo duże szanse, na osiągniecie zamierzonego celu.
  6. 13 tydzień to podsumowanie i planowanie następnego okresu. Jest czas na to, żeby sprawdzić, co wyszło, a czego nie udało się zrobić. Jest to bardzo ważny element, ponieważ zwykle nie ma na to czasu. Jest to okres, aby przemyśleć swoje działania i ewentualnie nanieść poprawki. Dodatkowo w spokoju planujesz swoje dalsze działania.

Czy warto stosować 12 tygodniowy rok?

Przeczytanie książki to jedno. Drugie to jest zastosowanie tego, co tam jest. Wtedy dopiero można coś więcej powiedzieć o treści tam zawartej. Dlatego chciałem podzielić się swoimi opiniami na temat tego systemu.

Zauważyłem u siebie, że po zastosowaniu 12 tygodniowego roku realizuje zdecydowanie więcej celów, niż przy modelu rocznym. Pracowałem w większym skupieniu i efekty były naprawdę zdumiewające. Niezbyt długi czas dodatkowo motywował mnie do działania. Nie miałem zbyt dużo czasu na to, żeby sobie odpuścić jakiś tydzień.

Swoje plany czasem trzeba zmieniać w trakcie gry. Ja też tak mam i miałem. 12 tygodniowy rok osobiście mi pomógł i w tej sprawie. Czasem jest tak, że trzeba dokonać jakieś zmiany. Miewałem tak, że jak coś okazywało się niewypałem, to porzucałem to i czekałem do końca roku, żeby zaplanować jakiś konkretny cel jeszcze raz, ale trochę inaczej. Przez to marnowałem sporo czasu. W tym modelu nawet jak cel okazywał się, nie taki jakbym chciał, to nie czekałem do zmiany sześciu, ośmiu czy dziesięciu miesięcy.

12 tygodniowy rok nauczył mnie lepiej podsumowywać moje działania. Im więcej pomysłów przychodziło mi do głowy, tym więcej chciałem wprowadzić ich w życie. Przez to nie miałem zawsze tyle czasu, ile bym chciał, żeby podsumować swoje działania i lepiej przygotował strategię na kolejny czas. Czasem robiłem to w stopniu minimalnym. Mocno zmieniło się to w momencie zastosowania 12 tygodniowego roku. Na spokojnie mogłem wszystko przemyśleć i efekty były naprawdę zadowalające.

12 tygodniowy rok, a prokrastynacja

Legenda głosi, że był taki ktoś, kto za wszystkie zadania zabierał się od razu i nigdy nie zostawiał ich na ostatnią chwilę. Wstawiam tę opowieść między bajkę o Kopciuszku, a Jasiu i Małgosi. Nie ma co się oszukiwać, ale każdy kiedyś odkładał coś na ostatnią chwilę. Jedni częściej inni rzadziej, ale jednak. Choć całkowite zwycięstwo nad prokrastynacją graniczy z cudem, to można ograniczyć ją do minimum. Proponuję przypomnieć sobie trochę temat prokrastynacji.

Co ma do tego 12 tygodniowy rok? Zwiększa on Twoją szansę na poradzenie sobie z tym problemem. Kiedy planujesz cele roczne, to masz bardzo długą perspektywę. Co chwile powtarzasz sobie, że jeszcze 11 miesięcy, 8 miesięcy, 5 miesięcy, o F@%& ostatni miesiąc!! Poddajesz się lub realizujesz ten cel, zaniedbując wszystko dookoła.

Okres 12 tygodni jest sporo krótszy, dzięki temu mniej czasu możesz zmarnować na odkładanie. Ta refleksja, żeby zabrać się do pracy, przychodzi zwyczajnie szybciej.

12 tygodniowy rok pomaga jeszcze w inny sposób. Cele tygodniowe powinny być również weryfikowane. Masz dzięki temu większą kontrolę nad swoimi celami. Samo już planowanie tygodniami i rozdzielanie zadań na konkretne dni drastycznie zwiększa Twoje szanse na sukces. Walka z odkładaniem wszystkiego na później zaczyna wreszcie być wyrównana. Jeśli masz problemy z prokrastynacją, to planowanie w takiej formie powinno Ci pomóc.

Planowanie roczne

Z moich obserwacji wynika, że ludzie stawiają sobie cele zazwyczaj na przełomie roku. A co jeśli ten tekst czytasz w sierpniu? Masz czekać do stycznia? W takim wypadku kilka miesięcy nic byś nie robił ze swoimi celami. Takie podejście nie ma sensu.

W przypadku 12 tygodniowego roku możesz rozpocząć praktycznie w dowolnym momencie. Liczyć 12 tygodni od tego okresu, kiedy zaczynasz. Nawet jeśli masz tak, że chcesz rozpocząć od pełnego miesiąca czy kwartału, to czekasz dużo krócej niż do stycznia każdego kolejnego roku.

Zaczynasz działać od września i jesteś 3 miesiące przed innymi, którzy dopiero będą wyznaczać swoje cele i działać od Nowego Roku.

Niestety spadek motywacji przez 12 miesięcy jest prawie pewny. Szczególnie jeśli nie stosujesz techniki małych kroków. A kiedy dochodzi jeszcze przekonanie, że nie ma co się spieszyć, bo masz jeszcze tyle czasu, to klapa gwarantowana.

Czy w takim razie nie ma co robić planów rocznych?

Można, a nawet trzeba. Powiem więcej – warto wyznaczać sobie cele z większą perspektywą czasową. Nie zmienia to jednak faktu, że po wyznaczeniu planów rocznych lub dłuższych warto przysiąść do 12 tygodniowego roku. Jeśli dobrze sobie rozpiszesz ten okres, to może się okazać, że swój plan roczny zrobiłeś po 2 takich cyklach lub nawet po jednym.

Możesz sprawdzić, czy niektóre Twoje cele nie jesteś w stanie zrobić właśnie w 12 tygodni. Często okaże się, że narzucając sobie krótsze terminy, robisz wszystko dużo szybciej. Jeśli potrafisz zrobić w jeden dzień, to co planujesz sobie na cały tydzień (efekt prokrastynacji), to czemu masz nie zrobić w 12 tygodni, to co w masz zaplanowane przez rok?

Możesz wykorzystać takie podejście jeszcze w inny sposób. Załóżmy, że masz 4 duże cele do zrealizowania w ciągu roku. A co jeśli zajmiesz się 1 celem w ciągu 12 tygodniowego roku? Skupiasz się wtedy tylko na jednej rzeczy. Możesz przetestować, jak to będzie u Ciebie wyglądać. Z dużym prawdopodobieństwem będziesz miał bardzo dobre rezultaty.

Polecam zapoznać się dokładnie z techniką małych kroków, która w połączeniu z 12 tygodniowym rokiem może zrewolucjonizować Twoją produktywność.

Podsumowanie

Tekst może nie był bardzo długi, ale mimo wszystko warto podsumować temat 12 tygodniowego roku. Poniżej znajdziesz krótką ściągę jak zastosować ten model.

  1. Weź swój cel roczny.
  2. Odpowiedź sobie na pytanie: co mogę zrobić przez 12 tygodni, abyś przybliżył się do swojego celu rocznego?
  3. Teraz zastanów się, co możesz zrobić w każdym tygodniu, aby zrealizować swój cel 12 tygodniowy. Pamiętaj jednak o swoich wcześniejszych planach np. wyjazd na wakacje.
  4. Kiedy już wiesz, co masz zrobić w poszczególnych tygodniach, zajmij się najbliższym tygodniem. Zaplanuj sobie każdy dzień. Jeśli masz czynności powtarzające się, to od razu zaplanuj je wszystkie do przodu.
  5. Na koniec tygodnia sprawdź, co zrobiłeś i zaplanuj kolejny tydzień. Tak aż do momentu zakończenia 12 tygodniowego roku.
  6. W 13 tygodniu zrób podsuwanie całego tego okresu i zaplanuj kolejny 12 tygodniowy rok.

Jak podoba Ci się koncepcja 12 tygodniowego roku?

Czy ten wpis Ci się podobał?
[Wszystkich głosów: 3 Średnia: 5]
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x